Do szokującej zamiany zwłok doszło w jednym ze stołecznych zakładów pogrzebowych. Rodzina zmarłego mężczyzny tuż przed pochówkiem odkryła, że w trumnie jest ciało obcego człowieka. Pracownicy zakładu próbowali wmówić rodzinie, że nie ma mowy o pomyłce. – Ten pan miał zupełnie inny tatuaż niż dziadek. Oni jeszcze wmawiali nam, że tatuaż się po śmierci zmienia – opowiada TVN Warszawa zdenerwowana wnuczka.
Więcej informacji z Warszawy na tvnwarszawa.pl

Kiedy Eugenia Żydkowiak chciała ostatni raz pożegnać się z mężem dokonała makabrycznego odkrycia. W trumnie było ciało innego mężczyzny. – Dosłownie zaniemówiłam. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje – przyznaje łamiącym się głosem pani Eugenia. – Nie mogłam po prostu wydobyć z siebie głosu – opowiada dziennikarzom TVN Warszawa.

Rodzina w szoku

W jej domu wciąż wszyscy nie dowierzają w to, co się stało. – Jak można robić takie pomyłki? – zastanawia się pani Eugenia. – Jak można robić tak straszne rzeczy? Żeby człowiek po śmierci nie mógł znaleźć swojego miejsca na odpoczynek wieczny – mówi zrozpaczona.

Również wnuczka zmarłego mężczyzny jest zszokowana. Jednak nie tylko zamianą zwłok, ale również tym, jak potraktowano jej rodzinę w zakładzie pogrzebowym, w którym doszło do makabrycznej pomyłki.

Oni nam próbowali wmówić, że to nie pomyłka. Kazali się dokładnie przyjrzeć ciału – relacjonuje zdenerwowana wnuczka. – Przecież od razu było widać, że to nie nasz dziadek. Ten pan miał zupełnie inny tatuaż – dodaje i przypomina, że pracownicy biura pogrzebowego próbowali jej wmawiać, że tatuaże po śmierci się nieco zmieniają.

 

Zamiana nie wszystkich dziwi

Osoby, które pracują w pobliżu zakładu pogrzebowego takiej zamianie się wcale nie dziwią. – Pracownicy zakładu na okrągło chodzą pijani – zapewnia jedna ze spotkanych osób. – To się dzieje non stop. Nic dziwnego, że coś takiego się wydarzyło – dodaje.

Całą sprawą zajmuje się juz prokuratura i policja. Pierwsze ustalenia są szokujące. – Zwłoki poszukiwanego mężczyzny prawdopodobnie zostały już wcześniej skremowane – wyjaśnia rzecznik policji, Marcin Szyndler. Taka deklaracja załamała panią Eugenię. – Mąż nigdy nie chciał być kremowany – rozpacza.

Przesłuchuje ich policja

Pracownicy zakładu pogrzebowego już drugi dzień są przesłuchiwani przez policję. Problem polega na tym, że polski kodeks prawny nie mówi, co zrobić w przypadku, kiedy dojdzie do zamiany zwłok w zakładzie pogrzebowym. Być może dlatego prokuratura nie chciała w środę udzielić żadnych informacji w tej sprawie – informuje TVN Warszawa.

Nie ma podobnych wpisów.